niedziela, 14 lutego 2010

I love Vday...

Ten poniżej widok z mojego okna przywitał mnie dzisiejszego ranka, kilka godzin odkopywania i byłam wolna od śniegu niestety na kilka godzin...

Pomimo porannych przeciwności i cudownie pachnących róż od męża, dzielnie szykowałam się do kina na "Avatar-a" 3D (było ciężko zdobyć bilety ale mi się udało ;D)....


... przeciwności jednak nie było końca a najgorsze było przede mną. Wyobraźcie sobie, biała koszula i czerwona mini, siedzę sobie już wygodnie w kinie i otwierając Coca-cole cała się oblałam....
Ha ha ha ha ha ha!!!
Tylko śmiać mi pozostało.... Dlatego też zdjęć moich dzisiaj nie będzie :(

Ale napiszę tak, byłam pod wrażeniem filmu... Daje mu 8 pkt, dla mnie rewelacja :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz